Wiosna już niedługo zajrzy na nasze balkony i do ogródków, jednak zanim tak się stanie, warto pomyśleć o stworzeniu miejsca dla roślin jadalnych w domu. Parapet lub inne dostatecznie jasne miejsce w zupełności wystarczą. Oczywiście, taki zielony zakątek może cieszyć nas o każdej porze roku, ale przedwiośnie wydaje się szczególnie sprzyjać podobnym projektom. Coraz intensywniej świecące słońce i nadal zazwyczaj ogrzewane pomieszczenia to warunki sprzyjające uprawie miniogródka. Można wykorzystać do tego celu końcówki lub niejadalne części roślin, z których przyrządzamy posiłki, a kulinarne wyczyny wzbogacić o własnoręcznie uprawiane warzywa zamiast sklepowych nowalijek.

Zero Waste, czyli pomyśl zanim wyrzucisz

Do stworzenia własnego ogródka z resztek nie potrzebujemy wiele. Być może zauważyliście że niektóre rośliny potrafią wypuścić korzonki już w trakcie przechowywania. Wystarczą odpowiednie warunki, czyli zazwyczaj ciepło i światło, pojemnik, woda i pozostałości roślin, których część została już spożytkowana, a powstanie piękny ogródek z resztek. Uprawie tego typu przyświeca idea samowystarczalności i ponownego wykorzystania tego, co często ląduje w koszu.

Roślinki z odzysku – fot. Ewa Chodkiewicz (grupa na FB Zero Waste Polska)

Warto więc, poza samymi roślinami, wziąć pod uwagę też wykorzystanie naczyń i pojemników, które nie mają już innego zastosowania. Taki domowy ogródek może cieszyć oko i kubki smakowe przez cały rok, szczególnie jednak w okresie przejściowym nasze organizmy łakną witamin, minerałów i przyjemności płynącej z jedzenia świeżej zieleniny. Warto też pamiętać o tym, że taka domowa uprawa może być również estetyczna.

Do pierwszego etapu, czyli wyhodowania korzeni możemy wykorzystywać szklane pojemniki, słoiki, szklanki, nawet butelki. Szkło szybko się nagrzewa, przepuszcza światło, co ułatwi rozrost korzonkom. Roślinkę, która podrosła można przesadzić do doniczki, ale również do puszki czy pękniętej filiżanki, a gdy zrobi się cieplej wynieśmy ją na dwór, przesadźmy do balkonowego lub przydomowego warzywnika.

Najważniejszą korzyścią płynącą z uprawy roślin z resztek jest, oczywiście, fakt, że te resztki się nie zmarnują. Drugą, strona ekonomiczna – kupujemy raz, mamy na dłużej. Warto też pamiętać o ograniczeniu zużycia opakowań, w których rośliny umieszczane są w sklepach. Jak dobrze wiemy, w naturze natka pietruszki nie występuje w folii, a pory czy marchew nie rosną na supermarketowych tackach.

Por bardzo łatwo odrasta z korzenia – posadź i obserwuj jak rośnie!

Z resztek możemy wyhodować naprawdę wiele roślin. Polecam spróbować przede wszystkim z tymi, które jemy najczęściej i które możemy potem wynieść na zewnątrz bez obaw, że warunki klimatyczne szybko zakończą naszą przygodę z własnymi uprawami.

Eksperymentuj i oszczędzaj

Metody uprawy roślin z resztek możemy podzielić na kilka rodzajów, zależnie od tego, z której części rośliny skorzystamy i czy trzeba ją specjalnie przygotować do tego celu. Niektóre z roślin wystarczy wsadzić do doniczki z ziemią (chociaż można je przez chwilę pomoczyć), inne trzeba potrzymać przez jakiś czas w wodzie. Są też takie, które wymagają specjalnych zabiegów. Najczęściej posłużymy się faktycznie częścią rośliny, której nie spożywamy lub pozostawimy większą jej część niż zazwyczaj. Czasami jednak warto zostawić fragment, który można byłoby równie dobrze wykorzystać w trakcie przyrządzania posiłku, jak w przypadku imbiru i batatów.

Najłatwiej uprawiać z resztek jadalne rośliny cebulowe. Używając pozostałości można skorzystać z dobrodziejstw pora czy szczypiorku kilka razy. Wystarczy zostawić końcówki z korzonkami i umieścić ją w doniczce z ziemią. Można je wcześniej namoczyć, ale zazwyczaj nie jest to konieczne. Jeśli chcemy posłużyć się tą metodą, należy pamiętać, żeby nie zanurzać dużej części rośliny. Dobrze sprawdzi się naczynie z płaskim dnem.

Por czy cebula wypuszczą świeże liście, które dość szybko można na nowo podcinać w celach kulinarnych, ale najpiękniej na parapecie będzie prezentować się szczypiorek. Czosnek pospolity można wsadzić od razu do ziemi albo potrzymać najpierw w wodzie. Oczywiście, nie oznacza to, że odrodzi się w ten sposób cała cebula czosnku z kilkoma ząbkami, ale wyrosną młode pędy, które można jeść (dojrzałe nie nadają się do jedzenia). W kuchniach Dalekiego Wschodu wykorzystuje się je do przyrządzania potraw pieczonych i smażonych.

Kapusta z liścia – rozmnażaj ciężko dostępne gatunki

Sałaty, bok choy (kapusta chińska), seler naciowy, kapusta pekińska czy fenkuł wyrosną ze środka pozostawionej końcówki (3-5 cm), którą wiele osób nazywa piętką. Rośliny namaczamy przed posadzeniem w ziemi lub sadząc od razu w pojemniku, dbamy o dużą wilgotność podłoża. Sałata rzymska i bok choy lubią też być zraszane w trakcie wypuszczania korzonków. W przypadku selera naciowego należy poczekać z przesadzaniem do ziemi aż listki, które wyrastają ze środka piętki, podrosną. Zazwyczaj trwa to kilka dni.

Warto zainteresować się przede wszystkim kapustą chińską (bok choy), ponieważ pojawia się na krótko w sklepach i nie zawsze można ją kupić. Łączy w sobie smaki kapusty i sałaty, zawiera wiele cennych składników, w tym witaminy A i C, kwas foliowy i magnez oraz dużo białka. Jest szczególnie cennym dodatkiem do sałatek i dań w jadłospisie wegańskim.

Natka z pietruszki i… marchewki (działa moczopędnie i przeciwbakteryjnie)! 

Równie nieskomplikowane, jak powyższe uprawy, jest wyhodowanie własnej natki. Wystarczy odciąć około pół centymetra górnej części korzenia pietruszki i potrzymać w bardzo płytkim naczyniu z wodą. Możemy posłużyć się do tego celu podstawką do doniczki, talerzykiem lub nakrętką od słoika. Utrzymujemy około 3 mm wody w naczyniu, stale podlewając, ale dbając o to, żeby korzeń nie zgnił. Jeśli chcemy od razu umieścić go w ziemi, należy uciąć większą część, ale nie powinna ona być dłuższa niż 2 cm. Utrzymujemy stałą wilgotność podłoża.

W taki sam sposób wyhodujemy natkę marchwiową, która również jest jadalna i zawiera cenne składniki, działa moczopędnie i przeciwbakteryjnie. Niewiele osób wie, że liście marchwi zawierają wapń, żelazo, magnez i potas, ponieważ przez lata przyzwyczailiśmy się traktować je jako odpady. W tym miejscu warto wspomnieć, że główną winę ponoszą za to sklepy, gdzie korzenie pietruszki i marchewki pozbawione są liści, a nawet dość głęboko podcinane w górnej części.  Należy kupić korzenie potraktowane w bardziej delikatny sposób, ponieważ w innym wypadku listki mogą nigdy nie wyrosnąć, a reszta korzenia zgnije zanim tego doczekamy. Natka marchwi idealnie nadaje się do wegańskiego pesto ze względu na specyficzny, lekko gorzkawy posmak. Wystarczy olej lub oliwa, ząbek czosnku i orzechy lub migdały, które miksujemy z natką.

Życie Zero Waste to ponowne wykorzystanie tego, co zazwyczaj trafia do kosza

Bazylia, papryka, fasola, imbir – kreuj swój ogródek z resztek

Niektóre z roślin odrastają nie z korzenia, ale z łodygi. Bardzo prosta w uprawie parapetowej jest bazylia, którą można cudownie rozmnożyć właśnie poprzez ukorzenianie łodyżek. Wystarczy do tego celu kilkucentymetrowa łodyga z listkami umieszczona w wodzie do czasu wypuszczenia korzonków, a potem posadzona w ziemi i obficie podlana. Również imbir wyrośnie z kłącza, czyli z podziemnej łodygi. Nie trzymamy go w wodzie, ale namaczamy przez kilkanaście godzin i wsadzamy do ziemi w taki sposób, aby niewielka części wystawała ponad powierzchnię.

Nie należy przesadzać z podlewaniem.  Istotne, aby fragment kłącza miał „oczka”, z których zaczną wyrastać młode łodygi oraz aby znajdował się na jasnym, ale nie za bardzo nasłonecznionym stanowisku. Zanim korzeń zacznie rosnąć, minie kilka miesięcy, więc do tego czasu imbir będzie pełnił raczej funkcję dekoracyjną. Zielone listki kojarzą się z roślinami zdobiącymi azjatyckie ogródki i mogą pełnić rolę ozdobnej rośliny doniczkowej.

Zaoszczędź na uprawie bazylii

Nasiona to nowe życie

Nie warto również wyrzucać bezmyślnie pestek i nasion. W tym drugim przypadku uprawa wydaje się czymś oczywistym, więc warto wspomnieć jedynie, że w parapetowym ogródku świetnie sprawdzą się papryczki. Można w ten sposób stworzyć nawet swoją własną smakową kolekcję różnych odmian. Jeśli chodzi o pestki, to warto zostawić sobie te należące do roślin egzotycznych (granat, cytrusy, daktyle, liczi, mango), chociaż w większości przypadków nie ma co liczyć na zbiory, a jedynie na dekoracyjne, nieduże drzewko. Przed wsadzeniem pestki do ziemi dobrze jest ją namoczyć, ale trzeba uważać, aby nie zgniła. Dotyczy to zwłaszcza pestek, które trudno oczyścić z miąższu, jak w przypadku mango.

Dobrze sprawdzi się tu metoda, dzięki której można hodować kiełki fasoli, czyli trzymanie pestki na wilgotnej tkaninie. Podobnie rzecz ma się z pestką awokado, która dodatkowo wymaga specjalnych przygotowań. Można zdać się na łut szczęścia i po prostu wsadzić pestkę do ziemi oraz obficie podlać. Warto jednak przetestować dwie inne metody. Pierwsza polega na umieszczeniu pestki w naczyniu z wodą w taki sposób, aby zanurzona była jedynie częściowo. W tym celu należy wbić w pestkę cztery wykałaczki, tworząc podpórki, na których będzie się opierać o brzeg naczynia. Można również zawinąć pestkę w wilgotny papier i umieścić w płytkim naczyniu, dbając o to, żeby pestka była cały czas mokra.

W obu przypadkach czekamy na pojawienie się korzonków, po czym sadzimy pestkę w ziemi. W przypadku roślin, które rosną w innym klimacie musimy liczyć się, niestety, z tym, że roślina nie urośnie taka duża, jak powinna, a może się zdarzyć, że po osiągnięciu pewnych rozmiarów zacznie obumierać. Zaniedbana roślina może jednak skończyć swój żywot znacznie wcześniej niż pozwoliłyby jej na to obce jej warunki klimatyczne. Pestka to zapas składników odżywczych, po wyczerpaniu których rosnącym pędom potrzebne jest nawożenie. Wystarczy raz na dwa tygodnie dodać do podlewania nawóz, którym odżywiamy rośliny doniczkowe. W ten sposób można doczekać się nawet niedużych owoców.

Plasterek świeżego pomidora połóż na ziemi i delikatnie nią obsyp – umiarkowanie podlewaj, wyrośnie nowy krzew!

Ananas Zero Waste – alternatywna dekoracja do domu! 

Najczęściej będziemy musieli jednak zadowolić się uprawą egzotycznych roślin w celach dekoracyjnych. W ten sposób możemy uprawiać nawet ananasa, sadząc wcześniej namoczoną koronę liści oddzieloną od owocostanu około trzech centymetrów poniżej podstawy. Oczywiście, usuwamy pozostałości miąższu w tym miejscu. Z odciętej korony usuwamy również ostrożnie nieco zielonych liści, odsłaniając dolną część trzonu i pozostawiamy do namoczenia. Możemy wykorzystać metodę znaną z uprawy pestki awokado, czyli użyć wykałaczek. W stanie dzikim ananasy rosną w Brazylii czy na Hawajach (w Europie na Azorach) i należy zapewnić im warunki zbliżone do połudiowoamerykańskich , aby pozyskać z uprawy jadalne części.

Nie martwmy się tym, że ananas nie rozrośnie nam się na parapecie do brazylijskich rozmiarów. Do tego celu przydałoby się więcej przestrzeni. Wybierzmy dostatecznie dojrzały owoc, który nie jest już zielony i zaczyna pięknie pachnieć. Po roku czasu możemy naszego ozdobnego ananasa przesadzić do donicy. Roślina jest dość okazała, ale ma płytki system korzeniowy. Przez dwa tygodnie po przesadzeniu unikamy podlewania i nawożenia. Ananas dobrze znosi suszę, ale nie przepada za zbyt dużą wilgotnością. Jeśli go podlewamy, to róbmy to również do wnętrza rozety liści.

Bataty w doniczce? Pewnie, że tak! 🙂

Za ideą uprawy roślin z resztek stoi chęć wykorzystania części roślin, których nie zjadamy lub też wykorzystania sporej części jadalnej i pozostawienia reszty, żeby odrosła. Jednak uprawianie własnych roślin jadalnych może się również zacząć od przeznaczenia jednej z nich z góry do celów uprawy. Można tak zrobić, na przykład, ze słodkim ziemniakiem (batatem). Połowę przeciętej bulwy umieszczamy w pojemniku z wodą, powierzchnią przecięcia w dół. Bulwa musi zanurzać się do połowy, a więc warto wykorzystać tu metodę z wykałaczkami. Tym razem nie czekamy jednak na korzenie, ale na pędy, które urosną u góry, w miejscu, gdzie znajdą się „oczka”.

Należy poczekać aż urosną one do około dziesięciu centymetrów, a potem bardzo ostrożnie je usunąć i przenieść do innego pojemnika, gdzie wypuszczą korzonki. Dopiero wtedy umieszczamy rośliny w ziemi. Można sadzić też bataty bezpośrednio do ziemi, ale należy zrobić to już późną wiosną lub na początku lata, raczej nie w pomieszczeniu. Uprawa batatów, podobnie jak ich bardziej prozaicznych imienników – ziemniaków, wymaga już specjalnych warunków przestrzennych, a także dbania o odpowiednią temperaturę i światło. Bataty uprawia się w bardzo ciepłym klimacie i w zimniejszych rejonach najczęściej wymagają opieki w szklarni.

W dużej donicy posadzisz nawet ziemniaki!

Ziemniaki natomiast można uprawiać na balkonie bez większych obaw i zacząć od wykorzystania obierek. Potrzebujemy do tego fragmentu, z którego wyrasta młody pęd. Do uprawy ziemniaków lepiej jednak też zabrać się z godnym ich rozmachem, bo wymagają uwagi i przestrzeni. W tym miejscu możemy więc powiedzieć, że do tematu uprawy ziemniaków w domowych warunkach, na tarasach i balkonach, warto wrócić, gdy słońce roztopi resztki zimy i będzie można zająć się roślinami na wolnym powietrzu.

Uprawiasz ogródek w duchu zero waste? Koniecznie podrzuć zdjęcia na grupę Dzień Dobry i podziel się swoimi pomysłami! 😀

Oto kilka z nadesłanych zdjęć od dziewczyn z grupy Zero Waste Polska! 😀 Można się zainspirować 🙂

Górny rząd od lewej: bazylia, sałata rzymska, szczypior z czosnku. Dolny rząd pietruszka, por fot. Karolina Doan